Kompostownik to dla psa prawdziwa skarbnica zapachów. Dzieje się w nim tyle rzeczy, że nawet najspokojniejszy pies potrafi zapomnieć o dobrych manierach i zacząć grzebać w resztkach. Dla właściciela oznacza to rozsypany kompost, brudne łapy i psa, który wchodzi do domu z zapachem ogrodu na sierści. Na szczęście kilka prostych zmian zwykle wystarcza, żeby ten problem zniknął.
Najprościej jest zamknąć kompostownik. Skrzynia z pokrywą, której nie da się podważyć nosem, albo pojemnik z solidnym zamknięciem stoi tam, gdzie stał, ale przestaje być dla psa interesujący. Warto sprawdzić, czy w pokrywie nie ma szpar, przez które pies mógłby wsunąć pysk, i czy całość stoi na tyle stabilnie, żeby nie dało się jej przewrócić.
Miejsce, ogrodzenie i codzienne nawyki
Jeżeli kompostownik jest otwarty, można go otoczyć niskim płotkiem albo siatką na palikach. Wystarczy przeszkoda, którą pies zauważy i uzna za nie do przejścia; nie musi być ani wysoka, ani ozdobna. Dobrze jest też przenieść kompostownik w miejsce, do którego pies rzadko zagląda, na przykład za krzewy albo za szopę, i wyznaczyć do niego osobną ścieżkę.
Duże znaczenie mają codzienne nawyki. Resztki z kuchni najlepiej wynosić wtedy, gdy pies jest zajęty czymś innym, na przykład zabawą, i od razu przykrywać je warstwą suchych liści albo ściętej trawy. Wtedy zapach jest słabszy, a pies mniej się nim interesuje. Nie wszystko, co ląduje na kompoście, nadaje się dla psa, więc najlepiej, żeby w ogóle nie miał do niego dostępu.
Jeśli pies mimo wszystko podchodzi do kompostownika, spokojne przywołanie i nagroda za powrót uczą go, że lepiej odejść. Można też dać mu własne zajęcie w ogrodzie, takie jak ulubiona zabawka do gryzienia albo miejsce do kopania przeznaczone tylko dla niego. Pies, który ma co robić, rzadziej szuka rozrywki tam, gdzie nie powinien.
Po spotkaniu z kompostem warto przetrzeć psu łapy i pysk wilgotną szmatką jeszcze przed wejściem do domu, a przy drzwiach położyć wycieraczkę, która zbiera brud. Dzięki temu w domu nie zostają ślady, a ogród służy wszystkim, także psu, bez zbędnych niespodzianek. Z czasem pies przyzwyczaja się do nowego porządku i przestaje zaglądać w to miejsce, a ogrodnik może w spokoju zająć się swoimi grządkami.